Migawki

Jak pies wyczuwa naszą energię

energia

Ta umiejętność u psów jest fenomenalna. Doświadczam jej codziennie.

Mój pies Dario jest moim trzecim psem w życiu, ale pierwszym, z którym łączy mnie wewnętrzne porozumienie. Mam wrażenie, że rozumiemy się bardzo dobrze. Poznałam go, gdy miał już skończony pierwszy rok swojego życia. Połączyła nas niewidzialna nić już na pierwszym spacerze, o którym możecie przeczytać tu KLIK.

 

Pies sprawdza nosem, co będę robić. 

Dario kładzie się zazwyczaj w moim pobliżu. Nie leży pod nogami, ale wybiera sobie takie miejsca, żeby mieć mnie na oku. W domu często siedzię przy biurku albo przy małym stoliku, przy którym również lubię pracować. Czasami siadam na dłużej, bo na przykład szykuję się do wykładu albo do tekstu na bloga, a czasami tylko na chwilę, bo muszę sprawdzić drogę dojazdu albo pogodę. Gdy siadam w tych dwóch miejscach, Dario podchodzi do mnie i dotyka moją nogę swoim nosem. Sprawdza. Sprawdza, czy będę w tym miejscu siedzieć dłużej - i wtedy szuka sobie wygodnego miejsca do spania w pokoju, czy tylko na chwilę i wtedy idzie do przedpokoju - bo to jest strategiczne miejsce, z którego można bacznie obserwować miotającą się po mieszkaniu żywicielkę. 

Jego ocena jest prawidłowa w 99,9%. 

 

Uwielbiam ten moment, gdy podejdzie, dotknie nosem, żeby wyłapać moją energię, popatrzy na mnie i podejmie decyzję. 

 

Pies wyczuwa nasz smutek. Ileż to razy się zdarzyło, gdy siedziałam smutna i zastanawiałam się nad meandrami tego świata i swojego życia, a mój psiul kładł się przy mnie, żeby oddać mi radość swojego życia. Albo kładł mi głowę na kolanach ze słowami: poniziaj mnie, a poczujesz się lepiej. Albo polizał i powiedział: co się głupia smucisz - świat jest ok! 

 

Pies wyczuwa nasze zdenerwowanie i nie są tu potrzebne słowa, czy postawa ciała wyrażająca nasze zdenerwowanie. Pies wyczuje nasze emocje. Pamiętam, gdy po nieprzyjemnej dla mnie rozmowie telefonicznej, usiadłam na łóżku i czułam jak złość paruje mi uszami, rozdziera moje ciało od środka, a ja najchętniej wzięłabym kubek i rzuciła nim o ścianę. I w tym momencie, na horyzoncie pojawił się mój psiul. Na wszelki wypadek w bezpiecznej odległości - 2 metry ode mnie. Stanął bokiem, zamerdał ogonem, popatrzył radośnie, wyszczerzył zęby w uśmiechu i powiedział: weź ze mnie przykład, po co się tak wkurzać, tylko sobie szkodzisz. Uśmiechnij się, a pożyjesz dłużej. 

 

Utkwiło mi w pamięci pewne zdarzenie z obcym psem. 

 

Po spacerze, w chłodny dzień weszłam do lokalu, żeby sprawdzić, czy mają ciepły barszcz (taka babska zachcianka :-). W lokalu przy stole siedziało małżeństwo, a obok nich na ławie siedział dostojnie goldenretriever. Weszłam z uśmiechem na ustach, małżeństwo mnie zagadało, goldenretriever zamachał radośnie ogonem. W pewnym momencie kobieta zawołała: niech pani uważa! Odwróciłam się i na wyoskości mojej głowy zobaczyłam wielką papugę, która zmierzała po belce w moją stronę. Od jej dzioba dzieliło mnie kilka centymetrów. Nie byłam przygotowana na tak bliski kontakt z niezbyt przychylnie nastawionym zwierzęciem i poczułam jak strach podszedł mi do gardła. W tym momencie dostojny goldenretriver zabulgotał w środku i zaszczekał. Nie na papugę, ale na mnie. Zmieniłam swoją energię: z pozytywnej na strach. Może w powietrzu uniósł się zapach mojej adrenaliny. Pies od razu wyczuł, że jestem niestabilna i się zaniepokoił. 

Wciągnęłam powietrze, odsunęłam się od belki na bezpieczną odległość, odwróciłam się do psa spokojna i z uśmiechem na ustach. Pies odpowiedział mi merdaniem ogona. 

Warto sobie zdawać sprawę, z tej psiej umiejętności. Można to na przykład wykorzystać na spacerach. Gdy jestem wewnętrznie rozbita i mam słaby dzień, Dario to wykorzystuje i robi co chce. Gdy natomiast jestem wewnętrznie spokojna, mój psiul zachowuje się jak idealny pies - chyba, że zobaczy kota, ale to już inna historia.

 

Miłego dnia!

Olga Komorowska 

More about: |

Podobne Artykuły

Jak pokonała swój wewnętrzny lęk

Rozmowa  o pokonywaniu swoich ogran

Jak przy stole nie rozmawiać o trudnych

Zauważyłam, że gdy do stołu nie usiądzie

Jak moja córka z zespołem Downa jest tra

Gdy Agata się urodziła, zastanawiałam si

Newsletter

Newsletter

Informacje bezpośrednio na Twoją skrzynkę pocztową. Bez spamu. Raz w tygodniu.

Ja i Facebook

Ja na Instagramie

[ingallery id="3"]

© 2017 Newskit. All Rights Reserved.Design & Development by Joomshaper

Szukaj