Jak chciałam odpocząć od swojego dziecka

Był czas, że czułam się zmęczona Agatą. I nie mam z tego tytułu wyrzutów sumienia. 

Ten czas nastąpił dość szybko. Gdy Agata miała 1 rok poczułam zmęczenie. Wypaliłam się. Nie miałam tej energii, co wcześniej. Czułam, że muszę coś zrobić, bo zwariuję. 

Przez pierwszy rok życia Agaty intensywnie się nią zajmowałam. Żyłam niepełnosprawnością. Byłam zanurzona w świecie zespołu Downa, ale również innych niepełnosprawności. Nie pracowałam, dlatego też nie miałam możliwości oderwania się od codziennych obowiązków.

Pewnego dnia, obwody w moim mózgu powiedziały: Uwaga! Bunt! Czas na zmiany!   

Musiałam wyjść do ludzi. Czułam, że muszę coś zrobić, co nie ma nic wspólnego z dzieckiem. Zapisałam się na studia podyplomowe z zarządzania. Do dzisiaj wiedza z tych studiów mi się nie przydała, ale udział w tych zajęciach wyrwał mnie ze świata dziecka, ze świata niepełnosprawności. Ładowałam swój wewnętrzny akumulator, zbierałam energię potrzebną do wychowywania dziecka, do tego, żeby się uśmiechnąć do dziecka i mieć do niego cierpliwość. 

Badałam niedawno rodziców wychowujących dziecko z niepełnosprawnością pod kątem między innymi ich aktywności zawodowej. W ankiecie matki miały odpowiedzieć, czy praca daje im możliwość odpoczynku od niepełnosprawnego dziecka. Aż 40% osób (spośród tych co pracują) nie miało zdania w tej kwestii, a tylko co trzecia matka zaznaczyła odpowiedź raczej tak i zdecydowanie tak. Jestem przekonana, że matki ukryły w tym badaniu swoje prawdziwe odczucia. Taki syndrom Matki Polki. Trzeba nieść na swoich barkach ten ciężar związany z wychowaniem dziecka i odpowiedzialnością za nie. Nie można się przyznać, że jest się zmęczonym.

A przecież zmęczenie to jest stan jak najbardziej normalny. Na pewno znasz bajkę o dużym, zielonym ogrze. Shreck ze swoją małżonką po całodziennym zajmowaniu się zielonymi szkrabami pada na łóżko ze zmęczenia.    

Dlaczego zdarza nam się, że krzykniemy na dziecko? Bo jesteśmy zmęczone, nie mamy cierpliwości. A gdybyśmy tak część dnia przeznaczyły na odpoczynek od dziecka? Tylko musimy się przyznać same przed sobą, że tego potrzebujemy. 

I ta potrzeba nie dotyczy tylko matek, które wychowują dziecko z niepełnosprawnością. Owszem, ta grupa matek m więcej obowiązków i stresów. Ale matki dzieci "pełnosprawnych" wieczorem często doczołgują się do łóżka i padają na poduszkę. 


Cieszę się, że mogłam się z Tobą podzielić moimi przemyśleniami.

Zgadzasz się ze mną? Znasz matki, które twierdzą, że dzieci ich nie męczą? Daj znać w komentarzu, co o tym myślisz. 

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to podaj go proszę dalej. 


 

Z tematu macierzyństwo napisałam również:

Ta zła matka - tytuł mówi sam za siebie

7 porad dla innych mam - trochę się powymądrzałam :-)

Początek mojego macierzyństwa - bo nie było łatwo

O matce w rodzinie zastępczej - z czym taka matka się boryka (wywiad)

O matce wychowującej samotnie syna z zespołem Downa - jest ciężko, ale mama dzielna (wywiad) 

Ja w mediach

          

 

 

 

Olga Komorowska - Bloglovin