13 ciekawostek z Dubaju

Pierwsza ciekawostka jest taka, że Dubaj nie jest drogi.

Tak, tak. Gdy wyjeżdżałam do Emiratów, słyszałam: do Dubaju? Tam jest tak drogo! Otóż nie. Za trzaśnięcie drzwiami w taksówce płaci się 5 AED, czyli 5zł, za każdy przejechany kilometr 2 AED, czyli 2 zł. Za obiad w lokalach płaciliśmy od 13 do 18 AED od osoby, czyli od 13 zł do 18 zł. W restauracji, gdzie jedliśmy siedząc po turecku, w klimatycznie przystrojonym wnętrzu, za przystawkę, kawę, herbatę i drugie danie zapłaciliśmy za dwie osoby 130 AED, czyli 130 zł. Można oczywiście na jedzenie wydać więcej, ale po co? O tym, gdzie jedliśmy, żeby nie zapłacić dużych pieniędzy, będzie w kolejnym wpisie.

Pozostając jeszcze w temacie taksówek. Taksówki mają różne kolory dachów. Kolor oznacza korporację, dla której pracuje taksówkarz. Taksówką z różowym dachem kieruje wyłącznie kobieta i jest to taksówka, do której może wsiąść tylko kobieta. 

 

 

W Dubaju nie popełnisz samobójstwa i morderstwa rzucając siebie albo kogoś pod pociąg. Na każdym przystanku stoi szklana ściana z drzwiami, które się rozsuwają, gdy podjedzie pociąg. Za pierwszym razem, gdy zobaczyliśmy tę ścianę, myśleliśmy, że właśnie pociąg przyjechał i biegliśmy jak szaleni, żeby zdążyć. A tu niespodzianka. 

 

 

Metro ma trzy strefy: strefa złota (na początku składu pociągu - można patrzeć przez przednią szybę), dla kobiet i dzieci oraz dla wszystkich. W Dubaju kobieta może wybrać, czy wsiada do przedziału dla wszystkich, czy do przedziału dla kobiet i dzieci. Wagon dla kobiet i dzieci miał tę przewagę, że był mniej zapełniony. Samotne kobiety wybierały raczej strefę przeznaczoną dla nich. 

 

Słyszeliście o zjeżdżaniu po piasku na desce? Niektórzy zjeżdżali na sam dół wydmy, niektórzy wywracali się jeszcze na górze. Ale na pewno za każdym razem mieli miękkie lądowanie.

 

Jakie znaki można zobaczyć poza miastem? Uwaga wielbłąd i uwaga koza.

 

 

 

Bardzo wygodnym rozwiązaniem są tunele, które w bogatszej części miasta, prowadzą z metra do centrum handlowego. Tu na zdjęciu jest tunel, którym szliśmy ze stacji metra Burj Khalifa do największej galerii na świecie DubaiMall. Ten tunel, to nie jest byle jaki tunel. Szliśmy nim około 15 minut. Żeby przyspieszyć marsz, wchodziliśmy na ruchome taśmy. Po co taki tunel? Żeby po przejściu 15 minut mieć siłę na zakupy. Na zewnątrz tunelu żar odbijał się od ulicy, a w tunelu panował przyjemny chłód.

 

 

W Dubaju wiele rzeczy jest "naj". Na przykład niedaleko plaży w Zatoce Perskiej stoi najbardziej luksusowy hotel na świecie, który w skali pięciu gwiazdek ma siedem gwiazdek (nie, nie pomyliłam się).

 

 

Główna ulica w Dubaju ma siedem pasów. Jeżeli jedziesz prawym, skrajnym pasem, a masz skręcić w lewo, nie jest to łatwy manewr.

 

 

Dubaj jest liberalnym krajem jeżeli chodzi o strój – kobieta nie musi być zakutana od stóp po czubek głowy. Dlatego można spotkać dwie koleżanki, których strój będzie całkiem inny.

 

 

W lokalach goście do jedzenia używają ręki. Prawej oczywiście, ponieważ lewa jest nieczysta. Każdy kto siedział w tym lokalu, oprócz oczywiście nas, ryż z sosem i z mięsem jadł ręką. Nie ukrywam, że musiałam się przyzwyczaić do widoku tak spożywanego posiłku. Nam kelner oczywiście przyniósł sztućce. Witek spróbował jeść ręką, ale mu nie wychodziło. Ryż nie chciał się skleić w kulkę, jedzenie się rozsypywało.

 

 

Któregoś dnia wracaliśmy do Dubaju samochodem, gdy zrobiło się już ciemno (słońce zachodzi o 7 wieczorem). W pewnym momencie nadjechał samochód policyjny, który świecił się jak choinka. Miał białe i czerwone światła, na dachu i z boku. Jechał kilkanaście metrów przed nami. Był bardzo dobrze widoczny z daleka. Myślałam, że wydarzył się wypadek albo wydarzyła się jakaś akcja wymagająca interwencji policji. Ale jednak nie. Samochód jechał przed nami jakieś 15 minut. Potem stanął w zatoczce przy dużym rozjeździe. Nadal był dobrze widoczny. Nie można go było pomylić z żadnym innym pojazdem. Policjant spuścił szybę, oparł się łokciem o okno. Samochód stał i jakby zapraszał: tu jestem, jak macie jakiś problem, to zapraszam. Oczywiście skorzystaliśmy z pomocy, bo GPS pokazywał inny kierunek jazdy niż znaki na drodze.

 

Mieszkańcy emiratów muszą mieć markowe rzeczy. Przed jednym sklepem ze sportowymi akcesoriami w Dubaj Mall ustawił się tłum ludzi. Przy sklepie stali również dwaj strażnicy. Do sklepu prowadziły barierki, które wyznaczały krętą ścieżkę. Witek podszedł i zapytał co się dzieje. Za chwilę otworzą nowy sklep Jordana. 

 

A co warto zobaczyć w Dubaju? Kliknij a zobaczysz :-) 

 

 

To dziś na tyle. Śledźcie kolejne wpisy, będzie więcej o Dubaju!  Podobał Wam się wpis?


Przeczytajcie również:

Jak uniknąć płacenia kary 

Jak nas oszukują sprzedawcy

Co warto zobaczyć w Sudetach cz. 1.

Ja w mediach

          

 

 

 

Olga Komorowska - Bloglovin