Co ma wspólnego obedience, ogon lisa i koza

To wydarzyło się na 4 dniowym szkoleniu z obedience. Pierwszego dnia ćwiczeń po południu pojawił się poważny rozpraszacz zajęć dla Dario. Kolejne zajęcia kosztowały mnie bardzo dużo energii, żeby skupić na sobie mojego psa.

Przy polanie, na której ćwiczyliśmy gospodarze przywiązali kózki. Na krótkich łańcuchach.

Dario zaczął ze mną ćwiczenie. Pierwsze dwie minuty pracował pełną parą. Nagle zerknął na zwierzaki i odbiegł do kózki, która jadła spokojnie trawę najbliżej nas. Postawa Dario, gdy biegł, wskazywała, że chce się z rogatym zwierzątkiem przywitać. Zatrzymał się przy kózce. Popatrzył na nią. Zwierzątko w tym momencie spanikowało. Chciało uciec, ale szarpnięcie łańcucha wytrąciło je z biegu. Kózka przewróciła się.

Czas zrobił klik. Minęła jedna sekunda. Pudel zrobił skok i w jego pysku znalazła się szyja kózki.

obedience

Nieee! Rzuciłam się na ratunek. Dario odskoczył od kozy, ale łatwo nie dał się złapać. W oczach migały mu tylko kozy. Kózka wstała. Szarpiąc się na łańcuchu uwolniła głowę z obroży i pobiegła do stada.

Tego dnia Dario nie myślał o niczym innym, tylko o kozie. Gospodarze co prawda je zabrali, ale Dario ciągle wciągał nosem zapachy w poszukiwaniu rogatych zwierzaków. Nie był w ogóle skoncentrowany. Wypluwał z pyska nawet pokrojoną wołowinę. Ciągle odwracał się w kierunku miejsca, gdzie wcześniej stały kozy. Był na lince, dzięki czemu miałam go pod kontrolą. Gdy chciał odbiec, przydeptywałam linkę. Pies był jak w transie.

Namęczyłam się bardzo, żeby na sobie skoncentrować Dario. Koleżanka dała mi żółty ser, którego mój pudel nigdy nie jadł. Rzucałam ser w trawę i kazałam mu szukać. Robiłam samokontrolę. Udało mi się zwrócić na mnie uwagę Dario w jakiś 20%.

Joanna Hewelt, która prowadziła szkolenie z obedience powiedziała, że może nie uda nam się zrealizować wyznaczonych ćwiczeń na obozie, ale przepracujemy kozy, jako rozpraszacze. To będzie duża wartość dla Dario. Podpowiedziała, żeby spróbować z Dario poćwiczyć zabawką zrobioną z owczej wełny, albo z innych akcesoriów zwierząt.

Eureka! W domu w pawlaczu mamy ogon lisa! Pojechałam po nową zabawkę (nie miałam daleko). Joanna Hewelt zwróciła uwagę, żeby ten ogon wykorzystywać tylko w ekstremalnych sytuacjach. Ma działać motywacyjnie na Dario. 

obedience

Na porannych ćwiczeniach musiałam skorzystać z pomocy ogona, ponieważ Dario nie chciał pracować. W głowie miał tylko kozę. Ogon lisa się sprawdził. Skierowałam uwagę Dario na siebie. Potem już było coraz lepiej. Zaczęliśmy normalnie ćwiczyć.

Były kozy, następnym razem może być coś innego co wprowadzi Dario w taki stan. Trzeba coś wymyślić w tej kwestii.

Joanna doradziła:

- mniejsze rozproszenia przeciwdziałają większym – czyli np. przeprowadzić samokontrolę psa w warunkach, gdy obok są duże rozproszenia np. koza (wcześniej należy samokontrolę wyćwiczyć w domu do perfekcji, również z rozproszeniami).

- przepracować z Dario bezwzględne zatrzymywanie się na komendę jak u psów myśliwskich. Wymaga to jednak długiego czasu. Są to trudne ćwiczenia i nie można zbyt szybko przeprowadzić testów, ponieważ gdy okaże się, że test nie wyszedł, to naukę trzeba będzie zacząć od początku.

Magda Stodułko powiedziała, że Dario to wilk w owczej skórze.

Ma chłopak instynkt. Muszę to wykorzystać do pracy w agility albo w obedience.


Zapraszam również do czytania:

o karaniu psa - Antoni co zrobiłeś swojemu psu?

o moim pierwszym spotkaniu z rocznym Dario - Miłość od pierwszego wejrzenia

o skutecznym sposobie przywołania psa - Ostatni punkt najlepszy 

Ja w mediach

          

 

 

 

Olga Komorowska - Bloglovin