Czy duńskie hygge to ściema?

Duńczycy są jednym z najszczęśliwszych narodów - tak pokazują badania. Czy to zasługa hygge?

Słowo "hygge" staje się modne. W księgarniach znajdziesz książki o hygge. Na różnych stronach w Internecie przeczytasz, co to jest hygge, hyggeling. Podobno redaktorzy Collinsa uznali je, obok słowa Brexit", za słowo roku. 

Hygge wymyślili Duńczycy, ale moim zdaniem tylko nazwę, ponieważ cała reszta jest wszystkim dobrze znana. Chociażby pod ostatnio modnym słowem "slow". Mamy slow life, slow food, slow fashion, slow sex. Teraz jest "hygge".

Ale słowo "hygge" jest mocno zakorzenione w duńskim języku. Duńczyk powie: "Urządźmy sobie w niedzielę rodzinne hygge" - co będzie znaczyło spotkajmy się w niedzielę, żeby porozmawiać, pograć w gry planszowe, wypić wspólnie piwo, zrobić coś wspólnie do jedzenia. Czyli spotkajmy się, żeby cieszyć się wspólną bliskością. 

Duńzycy powiedzą, że coś jest "hyggeling". O! ta kawiarnia jest hyeggeling! Czyli po prostu przytulna. 

Według mnie, zarówno w "hygge" jak i w "slow" chodzi o to samo. O cieszenie się życiem i celebrowaniem chwili. 

Duńczycy w "hygge" robią to, co ich uszczęśliwia. 

Ostatnio spotkałam się z koleżanką u niej w domu. Paliły się świece, jadłyśmy dwu-kolorowy budyń i czekoladę, piłyśmy kawę z cynamonem. Siedziałyśmy pod kocem w serduszka i rozmawiałyśmy. To było właśnie "hygge". Było nastrojowo, przyjemnie, ciepło. Zatrzymałyśmy się w biegu życia. Cieszyłyśmy się, że jesteśmy razem, że możemy porozmawiać. Takie chwile wzmacniają, dodają wewnętrznej siły. Dlatego rozumiem, że Duńczycy mogą być szczęśliwym narodem, jeżeli celebrują swoje życie.

Duńczycy zużywają najwięcej świec na świecie. Bo nie mają elektryczności? Oczywiście, że mają, tylko uwielbiają świece. Migający płomień świecy nadaje odpowiedni nastrój w pokoju. Zapalają świecę po powrocie z pracy, co oznacza: teraz jest już "hygge". 

Tak często pędzimy, żyjemy w lęku, jesteśmy niespokojni jak widzą nas inni. Brakuje nam poczucia bezpieczeństwa. Czujemy, że szczęście jest gdzieś przed nami. Tuż, tuż. Tak na wyciągnięcie ręki. Dlatego kupujemy kolejną bluzkę, kolejny samochód, bierzemy kredyty. Bo kolejny zakup nas na pewno uszczęśliwi. A nie widzimy tego, co jest tu i teraz. Nie potrafimy cieszyć się drobiazgami, nie cieszymy się z tego co mamy. 

W tym momencie gubimy gdzieś "hygge", "slow life", czy po polsku celebrowanie życia. Nie zauważamy, że topnieje śnieg i pojawiają się pąki na drzewach. 

W głębi duszy każdy z nas potrzebuje przystanku w pędzie życia. Jesteśmy połączeni z naturą. Jesteśmy stadnym stworzeniem. 

Dalajlama powiedział: 

Zadziwia mnie człowiek. Bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc.

Czyż tak faktycznie nie jest? 

Duńczycy mają poczucie wspólnoty. Organizują grupy osób o wspólnych zainteresowaniach. Tego moim zdaniem w Polsce brakuje. Kontakt z drugim człowiekiem, kontakt z naturą buduje naszą wewnętrzną siłę. 

Pamiętaj, że szczęście masz w sobie, w środku. Nie ważne ile zapalisz świeczek, jak przytulnie urządzisz pokój, ile książek przeczytasz o hygge. Jeżeli nie potrafisz cieszyć się z drobiazgów, ze spaceru z psem, z rozmową z przyjacielem, nie będziesz hygge. Nie będziesz "slow". Nie będziesz celebrował życia. Nie poczujesz szczęścia, które jest budowane właśnie przez drobne codzienności. Bądź tu i teraz. 

 

Jeżeli jeszcze czujesz niedosyt, to przeczytaj podobne wpisy:

Lekcja szczęścia według Srikumar Rao

5 lekcji szczęścia

Skuteczny sposób, żeby znaleźć w sobie siłę do życia

 

 Jeżeli uważasz, że wpis jest wartościowy, to pchnij go dalej, zalajkuj go.

 

hygge

 

Ja w mediach

          

Olga Komorowska - Bloglovin