Dwa fakty o filmie "Był sobie pies"

W Internecie zachęcają do bojkotowania tego filmu. 

Film opowiada historię psa, który po swojej śmierci odradza się w kolejnych wcieleniach. Opowiada również o relacji między psem i człowiekiem. 

 

Czy pójść na ten film? 

Odpowiem, że tak, pomimo, że nie wszystko, co było związane z kręceniem filmu było tak jak powinno się odbywać (o tym poniżej).

Na tym filmie śmiałam się z zachowania psa i z jego myśli, ale również wzruszałam się na niektórych scenach. Nie pamiętam filmu, na którym przeżywałabym zarówno radość i jak i smutek po tyle razy.

Twórcy filmu pokazują psa, jako zwierzaka, dla którego najważniejszy jest nos, a nie oczy, czyli tak jak jest naprawdę. Przez zapach pies rozpoznawał zmianę u swojego przyjaciela człowieka (O! Zaczął inaczej pachnieć. Spocił się. O! Ona też się spociła). Przez zapach pies rozpoznawał miejsca, które odwiedził w poprzednich wcieleniach. (A tu mój wcześniejszy wpis na temat psiego nosa - wciąganie nosemciąganie nosem). 

Film pokazuje jak ważny w naszym życiu jest pies, nie tylko jako przyjaciel, pocieszyciel, partner do zabawy, ale również wsparcie w pracy. 

W jednej z pierwszych scen filmu, szczeniak został zostawiony w zamkniętym samochodzie. Było lato. Słońce nagrzewało wnętrze samochodu, a pies zaczął słabnąć. Bardzo ucieszyłam się z tej sceny, ponieważ w okresie letnim właściciele zostawiają swoje czworonogi w rozgrzanym pojeździe, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. A ta scena z filmu wpłynie (mam taką nadzieję), na większą świadomość z tej sprawie. 

Ponieważ pies przeżył kilka wcieleń, myślał nad sensem życia. Ostatecznie stwierdził, że nie należy się dołować tym, co nie wyszło. Być tu i teraz, czyli przeżywać całym sobą chwile naszego życia. Bawić się zawsze, gdy jest okazja i pomagać, wtedy, gdy jest taka potrzeba. Pies doszedł również do wniosku, że żaden pies ani człowiek nie powinien być sam.

To nie są być może odkrywcze dla Ciebie prawdy, ale weź pod uwagę, że wymyślił to pies. A ja się z nimi zgadzam. Napisałam zresztą w tym temacie wcześniej parę słów, o tu: o tym czego możemy nauczyć się od psa.  

W filmie pokazane są też kwestie społeczne, jak alkoholizm i przemoc w rodzinie - ale w miarę delikatnie. 

Oczywiście są rzeczy, na które należy popatrzeć z przymóżeniem oka, jak na przykład na to, że pies połknął złotą monetę, a potem po 10 minutach biegnie w krzaczki i chłopiec może tę monetę odzyskać.

Psy w filmie są radosne, biegają z merdającymi ogonami - pod warunkiem, że go mają. Ich oczy są wesołe, a na człowieka patrzą czule i figlarnie.

Dlatego, to co się dowiedziałam później, po obejrzeniu filmu, bardzo mocno mnie zdziwiło (moje uwagi poniżej).

Polski zwiastun filmu:

 

 

Czy zbojkotować ten film?

Odpowiem, że nie, pomimo tego, że na jaw wyszło niehumanitarne traktowanie psa podczas kręcenia skoku do rwącej wody. W dzisiejszych czasach jest według mnie dostępna taka technika, że pies nie musiał pływać, w aż tak rwącej wodzie -  to po pierwsze. Po drugie, sposób w jaki próbowano psa zachęcić do wejścia do wody, był co najmniej dziwny. Dla psa jest nienaturalne wchodzenie do wody tyłem, poprzez spuszczanie na obroży. Pies mógł nie tyle bać się rwącej wody, co sposobu wchodzenia. Obejrzyjcie zresztą sami film w tym temacje.

Dlaczego nie zachęcam do zbojkotowania filmu, pomimo, że mam psy i sposób kręcenia sceny z wodą mi się nie podoba?

 

Uważam, że film pokazuje dużo dobrych rzeczy, jeżeli chodzi o psy. Nie jest to pierwszy jak i ostatni film, w którym aktorami są zwierzęta. Dlatego należy wykorzystać tę historię jako okazję do przemyślenia i wdrożenia zasad pracy zwierząt na planie filmowym. Czy to będzie pies, małpka, słoń, czy krokodyl. Nie ma znaczenia rodzaj zwierzaka, jego wielkość i stan uzębienia. Jest to zwierzę, a my jako istoty nad nimi wyższe powinniśmy zadbać o jakość ich pracy dla nas.

 

A co ty sądzisz w tej sprawie? Czy zgadzasz się ze mną? Jestem też ciekawa Twojej opinii o samym filmie - jeżeli widziałeś/widziałaś. 

 

Ucieszę się, gdy będę mogła z Tobą porozmawiać. Możesz zostawić komentarz pod wpisem w Disqusie albo na Fanpage na Facebooku.

 

 

Dario zamerdał do Ciebie radośnie ogonem. Ja też mówię do zobaczenia!

OK Olga Komorowska 

Ja w mediach

          

 

 

 

Olga Komorowska - Bloglovin