Nie lubię takiego typu facetów

To było okrutne ze strony PKP, że ich system sprzedał mi koło kogoś takiego bilet. 

Usiadłam na swoim miejscu od strony przejścia i zaczęłam czytać książkę. Miejsce przy oknie było puste, ale wiedziałam, że ktoś się dosiądzie. Gdy kupowałam bilet, w całym pociągu nie było wolnych miejsc przy oknie. 

Ludzie przechodzili przejściem, zatrzymywali się, rozmawiali. Nie zwracałam na nich uwagi, bo bardzo pochłonęło mnie morderstwo w Edynburgu. W pewnym momencie jednak moja uwagę przykuły nogi w eleganckich spodniach. Zbyt długo stały obok mnie i trochę były natarczywe. Podniosłam wzrok znad książki i usłyszałam:

- Ja tam siedzę. Proszę mnie przepuścić!  

Właściciel nóg w eleganckich spodniach rozsiadł się na fotelu. Przyjął taką postawę, że właściwie powinnam go zapytać, czy nie przynieść mu kawy albo herbaty. 

Usiadłam, a dokładniej spróbowałam się wpasować w przestrzeń, która mi została. Nie dlatego, że współpasażer był przy tuszy. Nie. Właściciel nóg i spodni był zadbanym mężczyzną w średnim wieku. Po prostu zagarnął część mojej przestrzeni - łokciem i kolanem. 

Przez chwilę siedziałam trochę wygięta, ale stwierdziłam, że nie będę tak jechać przez całą trasę. Wyprostowałam się w fotelu, przez co moja noga dotykała jego nienagannie wyprasowanych spodni - czym się nie przejęłam. Zastanawiałam się tylko, czy metoda zajmowania przestrzeni, którą stosuje się do psów, w tym przypadku zadziała. I jak szybko. 

Mniej więcej w połowie trasy zadzwoniła jego komórka.

- Haaloo - zabrzmiało trochę uwodzicielsko.

A potem, przez półtorej godziny słuchałam, co osoba po drugiej stronie łącza powinna zrobić, co źle powiedziała, że to nie jest tak jak ona myśli. 

Telefon parę razy się rozłączał, ponieważ pociąg wjeżdżał w las i nie było zasięgu. Za każdym razem dzwoniła druga strona. Ona. 

On patrzył na komórkę i czekał na dzwonek. Czekał też na drugi dzwonek i dopiero wtedy odbierał telefon.

Gdy mówiła ona, on tylko stwierdzał: acha - a to brzmiało tak, jakby nie był zainteresowany tym co słyszy. Czasami zadał jakieś krótkie pytanie, żeby rozmowa się nie skończyła zbyt szybko.

On miał władzę. I ta władza emanowała z jego tonu głosu, z jego słów, z jego ruchów. Miał władzę nad kobietą po drugiej stronie łącza. 

W pewnym momencie miałam ochotę wyrwać mu telefon z ręki i powiedzieć kobiecie, żeby nie pakowała się w żaden układ z właścicielem tego miękkiego głosu i tych nóg w eleganckich spodniach. 

 

No to pa! 

OK! Olga Komorowska

 

 

 

 

 

Ja w mediach

          

 

 

 

Olga Komorowska - Bloglovin