Doda nie dała pieniędzy na psiaki - o co w tym chodzi?

Nie zaglądam na Pudelka, ale gdzieś w Internecie mignęła mi informacja z dopiskiem "jebana szmata".

Informacja mnie zaintrygowała, ponieważ Doda zawsze mnie  interesowała jako osoba. Nie jestem jej fanką, nie czuję się dobrze przy osobach, które tak lubią rzucać się w oczy jak ona, a jednak czytam wywiady, których udziela. Może dlatego, że jest kobietą, która wie czego chce i twardo stąpa po ziemi. Może dlatego, że idzie przez życie jak burza, zdobywając liczne nagrody zarówno za wykonywane utwory, jak również swoje stylizacje. Może dlatego, że mimo swojego wizerunku (głupiej blondi), jest inteligentna, a ja zastanawiam się, dlaczego kreuje się na taką postać.

Gdyby ktoś zestawił mnie i Dodę obok siebie, to zobaczyłby dwie kobiety, ale pochodzące z całkiem innych planet. A mimo wszystko jest celebrytką, której poświęcam uwagę. W dodatku jedyną celebrytką. 

 

Wróćmy jednak do "jebanej szmaty".

W komentarzach można też przeczytać inne epitety, z których sączy się jad odnośnie Dody: " idiotka bez mózgu", "kura bez serca", "silikonowe cycki". 

Dlaczego Internauci tak się wyżywali? Bo Doda zebrane pieniądze z samochodu, który wystawiła na licytację, przeznaczyła na pomoc dla 2,5 letniego chłopca chorującego na zanik mięśni, pomimo, że najwięcej głosów Internautów dostała fundacja wspierająca psy. Dla internautów nie miało znaczenia, że w marcowym wpisie na Instagramie, Doda zaznaczyła, że chce wesprzeć chore dziecko - nie pisała nic o zwierzętach. A jednak przeczytała:  "czego się spodziewać po silikonach? Pies gorszy od człowieka?, "

 

Doda wzięła pod uwagę, opinię Internautów i przeznaczyła 10 tys. na fundację wspierającą psy, chociaż nie musiała tego robić. A potem przeczytała: "idiotka bez mózgu niech da więcej, 10 tys jej torebka kosztuje", "jebana szmata psom chce dać ochłapy", "tylko 10 tys dla szczeniaków od kurwy bez serca,a dla chłopca auto ????".  

 

Fundacja nie dostała pieniędzy. 10 tysięcy Doda dała swojej babci, a ludzi o tym poinformowała w swoim stylu: "Bezinteresowny gest przekazania prywatnych pieniędzy nie będzie powodem do obrażania. Mam z nimi co robić. Babciu, obczaj swoje konto."

 

Przypuszczam, że to nie pracownicy fundacji pisali "przemiłe" komentarze, ponieważ to byłby strzał w kolano. Ja udzielam się w Fundacji Wspierania Rozwoju "Ja też" i wiem, ile znaczy 10 tys zł dla fundacji i jak ważne jest zbieranie funduszy do realizacji projektów. 

To może Doda powinna jednak dać fundacji te 10 tys? Zdecydowanie nie. Z hejtem trzeba walczyć. Doda zadziałała konkretnie. Bach! Pieniędzy nie ma. Dzięki tym ludzikom z Internetu, którzy nie szanują innych osób i swoje lęki i kompleksy wylewają w komentarzach. Niech ludziki poczują moc swoich działań. Myślę, że nie takiej reakcji Dody się spodziewali. 

 

Ta sytuacja dała mi do zrozumienia jedną rzecz. Że chętniej pochylamy się nad niedolą zwierzaków, niż nad niedolą ludzką. Czy dlatego, że zwierzęta, które potrzebują pomocy, to jej potrzebują na skutek traumy, którą doświadczyli od nas ludzi, i jest nam w jakiś sposób wstyd? Czy dlatego, że chory człowiek, to jest nieprzyjemny widok i odwracamy wzrok, bo się boimy, że nas też coś takiego spotka? I nie mam tu na myśli choroby jako zwykłego kataru, czy grypy. Ludzie często odwracają wzrok od smutnych spraw, od problemów innych ludzi - bo mają swoje bolączki, bo nie chcą mieć przygnębiających myśli. 

 

Bardzo się cieszę, że Doda przeznaczyła swoje pieniądze na wsparcie chłopca, a nie na psy. Taki gest od publicznie znanej osoby, pokazuje innym, co jest ważne. Zwraca uwagę na problemy z jakimi borykają się rodzice dzieci z niepełnosprawnością.  Pokazuje, że takie rodziny są wśród nas. Doda przekazując pieniądze chłopcu, pomogła nie tylko jemu, ale również jego rodzicom. Dała im nadzieję. Dała im wiarę w to, że ich dziecko poruszy rączką i nóżką. 

 

Zamknij na chwilę oczy i wyobraź sobie łąkę pełną kwiatów. Słońce ogrzewa twoją skórę. Wiatr delikatnie ją chłodzi. Po łące biegnie roześmiana dziewczynka. W ręku trzyma lekko pogniecione kwiaty, które właśnie urwała. Ty trzymasz ręce uniesione do góry - jesteś taki szczęśliwy.

A teraz wyobraź sobie tę samą łąkę, ale bez biegnącej dziewczynki. Dziewczynka jest obok Ciebie. Leży na wózku z powykręcanymi nóżkami, kropelka śliny ścieka jej po brodzie, wzrokiem śledzi płynące po niebie chmury. Odwracasz wzrok od łąki i popychasz wózek.

 

 

Jak się poczułeś?

 

Mam koleżankę - Zaniczkę. Kobieta od dziecka choruje na zanik mięśni. Ma męża, jeździ na wózku, pisze bloga o promowaniu niepełnosprawności, udziela się w różnych evantach. Przeprowadziłam z nią wywiad, o tym, że trzeba żyć najpełniej jak się da.  Przeczytaj i zobacz, że pomimo choroby człowiek, może żyć. 

 

Ja uwielbiam zwierzęta, przede wszystkim psy. Koło mnie leży teraz Dario - najdroższy chyba pies w Polsce. Po ciężkim wypadku, który opisałam we wpisie Dario, coś ty zrobił z moim życiem,  do dzisiaj wymaga rehabilitacji i codziennej pielęgnacji łapy. Połowę jego kosztów leczenia pokrył ubezpieczyciel, ale połowa obciążyła budżet domowy. Dario żyje, został uratowany. Jednak mając do wyboru: życie człowieka czy los zwierzęcia, zawsze wybiorę człowieka. Bo człowiek jest mimo wszystko mi bliższy i ważniejszy. 

 

Polecam jeszcze do przeczytania:

40 lekcji, które dało mi życie

O lekcji szczęścia Srikumar Rao

4 cytaty Marka Twaina

 

No to pa! 

OK! Olga Komorowska

 

Ja w mediach

          

Olga Komorowska - Bloglovin