Flat i pudel - miłość od pierwszego wejrzenia?

Jak wyglądały pierwsze chwile znajomości dwóch dorosłych samców? Oba o dość silnej osobowości. Jeden czuł się jak u siebie w domu, drugi wchodził do stada. Jeden znał zwyczaje państwa, dla drugiego wszystko było nowe. 

 Wyczulono nas, że gdy pojawia się drugi pies i to pies po przejsciach (a Dario jest z adpocji, tu opisuję nasze pierwsze chwile), to cała uwaga rodziny skupia się na tym drugim, nowym psie. Pierwszy pies idzie w odstawkę. Tak nie możemy zrobić! Zulus to pies pracujący! Musi czuć się pewnie, musi czuć więź ze swoim panem! Musimy uważać, żeby pudel nie zdominował flata, a najlepiej byśmy zrobili, gdy ciachniemy mu (oczywiście chodzi o Dario a nie o Zulusa) jajeczka. 

No to jak wyglądały początki? 

Dario od razu chciał pokazać, kto miałby rządzić w stadzie. Próbował "naskakiwać" na Zulusa. A Zulus? Zulus nie gonił Dario. Był wyjątkowo uległy. Może dlatego, że widział, że to myśmy wprowadzili Dario do stada?

Gdy Dario zaczynał swoje harce, mówiliśmy kategorycznie NIE! i ściągaliśmy Dario z Zulusa.

Zastosowalismy hierarchię wolności. Zulus na lince - Dario w klatce, Zulus biega swobodnie po polu namiotowym - Dario na lince. 

Jedzenie pierwszy dostawał Zulus. Dario chwilę po nim. 

Witek nie głaskał Dario, nie prowadził go na smyczy. Skupiał się tylko na Zulusie.

Wpadłam na pomysł, żeby skonfrontować psy w środowisku nieprzyajznym dla Dario, ale za to w miesjcu które kocha Zulus. Co to było? Woda. Wzięłam Dario pod pachę i postawiłam w wodzie, na głębokości mniej więcej do jego kolan. Stał na sztywnych łapach. Zawołałam Zulusa, ktory biegał gdzieś po polu biwakowym. Zulus wpadł do wody jak torpeda. Dario stał na sztywnych łapach. Zulus rozpryskiwał wodę. Dario stał na sztywnych łapach. Zulus szczęśliwy do mnie podszedł, Dario stał na sztywnych łapach. Zaczęłam oba psy karmić. W wodzie. Z każdego z nich biła inna energia. Można było wyczuć, który pies czuje się dobrze i jest wyluzowany, a który jest spięty i najchętniej dałby drapaka z wody. Chwaliłam Zulusa. 

W pewnym momencie zebrało się na burzę. Zerwał się silny wiatr, zaczął padać intensywny deszcz. Pod zadaszeniem namiotu stała duża klatka dla psów. Do klatki wpuściliśmy Zulusa i Dario (już po akcji w wodzie), żeby nie zmokły. Bałam się, że coś będzie nie tak i zacznie się jatka, ale był całkowity spokój. 

W podróży powrotnej do domu oba psy siedziały w bagażniku. W tej sytuacji Zulus czuł się trochę niepewnie - było po nim to widać. Nie lubi jeździć samochodem, a do tego jeszcze nowy samiec u boku! Po wyjściu z bagażniku, Dario oczywiście chciał naskakiwać na Zulusa - wyczuł, że ten jest w tym momencie słabszy i chciał go sobie podporządkować. Nie! Źle! Za karczycho i na ziemię (Dario oczywiście). 

W domu kontynuowaliśmy naukę hierarchii w stadzie. Na podobnych zasadach: Zulus pierwszy. Zulus z panem. Zulus najważniejszy. Nie ma naskakiwania. Szybko Dario się nauczył, że nie tolerujemy naskakiwania i okazywania wyższości nad Zulusem. 

Dobrze, że byliśmy na polu namiotowym, gdzie była przestrzeń. Psy nie były na siebie skazane. Mogły obwąchiwać siebie z daleka. 

 

 Czytaj również:

Jaka jest różnica między słowem dobrze a yes dla psa?

Jatka w bagażniku - jak to jest z tymi psami i ich nauką 

Wróć kurwa wróć - czego nie robić, gdy wraca do ciebie pies

Autor zdjęcia u góry: http://pixabay.com/pl/serca-mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-romans-valentine-700141/

Ja w mediach

          

 

 

 

Olga Komorowska - Bloglovin