Jak rozmawiać ze strażą miejską, gdy ma się psa

Straż miejska w naszym parku sieje postrach. Najgorsza jest pani strażnik. A Dario uwielbia gonić za wozem straży miejskiej. Miał z nim trzy spotkania. Ostatnie było najciekawsze.

Pierwsze spotkanie:

Dario był z nami dwa miesiące. Poczuł się pewnie i zaczął pokazywać co potrafi. (Jego potrzebę pogoni opisałam w Dario!!! Wróć!!!!). Po dróżce w parku jechał wóz straży miejskiej – w odległości 200 metrów od nas. Oddalał się jadąc powoli. Dario rzucił się za nim w pogoń. Gdy dopadł swoją zwierzynę zaczął na nią szczekać. Biegał dookoła samochodu. Na szczęście miał kantar na psyku i na szczęście w samochodzie siedział „ludzki” człowiek. Zatrzymał samochód i poczekał aż Dario się uspokoi. Zwierzyna się nie ruszała, więc Dario zaczął do mnie wracać. Cały szczęśliwy i dumny z siebie.

Spotkanie drugie:

Tym razem Dario jest bez kantara. Pan woła przez okno w samochodzie, żebym podeszła.
- Nie miała pani nad nim żadnej kontroli.
- Tak wiem, to jest pies adoptowany. Wielu rzeczy go nauczyłam, ale nie mogę oduczyć go gonić za wolno jadącymi samochodami w parku. Na parkingu nie mam z tym problemu.
- Bałem się, że porysuje lakier w samochodzie.
- Nie, taki głupi to on nie jest, to w końcu pudel.
- Ma pani dokumenty?
- Nie mam. Wyszłam z psami na spacer. Mam tylko pokarm dla psów. Potraktujmy to jako pouczenie i przestrogę. Wiem, że tak nie powinno być.

Odjechali.

Spotkanie trzecie:

Dario jest w kantarze. Biega dookoła samochodu. W samochodzie tym razem siedzi pan i pani. Podchodzę bliżej i wołam Dario do siebie. O dziwo podchodzi. Może dlatego, że samochód się zatrzymał. Zapinam Dario.
Coś trzeba z tym zrobić. Mam dwa wyjścia. Albo nauczyć Dario nie biegać za samochodami straży miejskiej. Albo zaprzyjaźnić się z kierowcami tych samochodów, żeby nie mieć problemów.

-Przepraszam! Czy mogłabym prosić o pomoc?- wołam i podchodzę do samochodu z uśmiechem na ustach. – Mam prośbę. To jest pies adoptowany. Uwielbia gonić wolno jadące samochody. Nie mogę go tego oduczyć. Czy mógłby pan jechać wolno a ja będę szła za samochodem i szkoliła Dario?
- Hm?! Nie, nie ma takiej możliwości. Nie lubię jechać tak wolno.

Odjechali. Ale z uśmiechem na ustach. Kobieta też.

No cóż, szkolenia nie przeprowadziłam, ale pozytywne relacje nawiązałam.

Muszę tę strategię zastosować gdy samochodem będą jechali inni kierowcy. A przy okazji, może ktoś da się skusić, żeby robić za przynętę dla mojego psa.

Ja osobiście nie mam złej opinii o straży miejskiej, która jeździ u nas po parku.


Czytaj również:

o mękach związanych ze szkoleniem psa Jatka w bagażniku 

jak to było na początku między pudlem i flatem. Pierwsze chwile dwóch samców 

Mięso z gardła i na patelnię - czyli sposob na lepszy stek

 Obserwuj bloga na Facebooku. Bądź na bieżąco z ciekawymi materiałami i nowymi wpisami.

Ja w mediach

          

Olga Komorowska - Bloglovin