Pomóżże człowieku!

Dziewczynka z przestrachem w oczach pakuje do plecaka zabawki psa. Obok na ścieżce stoi biały samochód z otwartymi z przodu drzwiami. W środku, na wycieraczce leży pies – patrzy przed siebie pustym wzrokiem. Obok samochodu szaleje z rozpaczy kobieta. Czy ludzie pomagają drugiej osobie, gdy jest w potrzebie? Wygląda na to, że mają z tym pewne problemy.

Kilka osób stało  w bezpiecznej odległości i przyglądało się opisanej scenie, scenie która rozgrywała się w parku. Wysoki mężczyzna, w sportowym stroju, stał bliżej niż inni. Patrzył bez słowa. Kobieta poprosiła go, żeby pomógł córce spakować rzeczy i odprowadził córkę i drugiego psa do domu. Kobieta została przy swoim ukochanym psie, przy samochodzie.

Zastanawiałam się dlaczego ludzie nie podeszli i nie zaproponowali pomocy? Dlaczego ten pan, który był tak blisko, pomógł chętnie, ale dopiero wtedy gdy go o to poprosiłam?

 

Szukając odpowiedzi na to pytanie znalazłam ciekawe rzeczy:

 

Gdy jest nas więcej, to myślimy, że ktoś inny pomoże. Zmniejszamy własną odpowiedzialność za działanie przerzucając odpowiedzialność na innych (przeczytaj poniżej historię prawdziwą).

Pomimo, że mamy mózg, który służy do myślenia, to szukamy w innych osobach wskazówek, czy należy podjąć jakieś działania. Oczywiście robimy to dyskretnie, żeby nikt nie zauważył. A pozostałe osoby robią tak samo! Myślimy, kurcze, nikt nic nie robi, to znaczy, że nie jest to sytuacja, w której należy pomóc. Przekazujemy sobie nawzajem mylne sygnały, że nie trzeba działać!

Nie pomagamy również dlatego, że nie wiemy jak to zrobić

I teraz uwaga! Jeżeli chcesz pomocy, to musisz wprost powiedzieć, POTRZEBUJĘ POMOCY! Ale to nie wystarczy. Musisz poprosić konkretną osobę i powiedzieć dokładnie w czym ma ci pomóc (tak jak to było z tym panem, który stał blisko).

pomoc

 

Ciekawostka dla kobiet:

Gdy kobietę zaatakuje mężczyzna i będzie się szarpać, ma 70% szans na to, że nikt nie zareaguje!

Obserwatorzy założą, że ta kobieta i mężczyzna są parą, więc nie należy się wtrącać. I uwaga! Nie wystarczy zawołać: POMOCY! To nic nie da. Co wobec tego zwiększy szansę, że kobietę ktoś z opresji wyratuje? Zawołanie:

 

 

NIE ZNAM CIEBIE!

 

Historia prawdziwa:

W dniu 13 marca 1964 roku o trzeciej nad ranem wydarzyła się rzecz straszna. Nie dlatego, że w tym momencie mężczyzna dźgał kobietę nożem a ta błagała o życie. Wydarzyła się rzecz straszna, ponieważ śmierci kobiety towarzyszyło 38 świadków. Żadna z tych osób nie wykonała nic, żeby pomóc ofierze. Stali w oknach swoich mieszkań i patrzyli. Zombi? Nie. Nikt nie pomógł właśnie dlatego, że było tylu świadków. Każdy z nich pomyślał, że ktoś inny, być może bardziej wykwalifikowany pomoże zabijanej na ich oczach kobiecie.

Uzmysłowiłam sobie, jak działa człowiek i czym się kieruje. Mam nadzieję, że gdy będę w sytuacji, gdy ktoś inny będzie potrzebował pomocy, to pomogę.

 

A wy spotkaliście się z podobnymi reakcjami ludzi?

 

Przeczytaj również:

Znaczenie słowa "bo"

Szkolenie psa, to jednak syzyfowa praca - Jatka w bagażniku

Chcesz dobrze wypaść? - No to czytaj!

Ciekawostki z Holandii, których nie znacie

 

Ja w mediach

          

 

 

 

Olga Komorowska - Bloglovin