Kiedy musiałam wziąć życie Agaty w swoje ręce

W życiu Agaty były takie momenty, w których nie mogłam odpuścić i musiałam wziąć sprawy w swoje ręce. 

Gdy Agata się urodziła, usłyszałam zdanie, żeby nie myśleć o przyszłości, tylko cieszyć się chwilą. Nie zgadzam się z takim stwierdzeniem, ponieważ trzeba wiedzieć, jaka przyszłość czeka osobę z niepełnosprawnością intelektualną, żeby móc wpłynąć na tę przyszłość. Bo ta przyszłość nie zawsze jest różowa. 

 

Było kilka kamieni milowych, które musiałam pokonać. 

 

Pierwszy kamień to było moje nastawienie na życie Agaty, które już opisałam we wcześniejszych postach o moich postanowieniach i o początkach mojego macierzyństwa.

 

Kolejny moment, to był wybór szkoły.  W przypadku rodziców z dzieckiem z niepełnosprawnością intelektualną to jest bardzo trudna decyzja. Szkoła integracyjna, czy specjalna? Bo gdy znajdzie się w specjalnej będzie miało już etykietkę "głupek", bo nie będzie się uczyć życia w społeczeństwie, bo będzie w gettcie, bo jednak w integracji więcej się nauczy. Takie jest nastawienie społeczeństwa polskiego do szkoły specjalnej i dlatego wszyscy mówili, do integracji! Bo tam będzie najlepiej! 

Ja nie byłam o tym przekonana, ponieważ jestem nauczycielem akademickim i wiem jak wygląda nauczanie. Ale w szkołach specjalnych nie było klasy z lekkim stopniem upośledzenia. Dlatego podjęliśmy decyzję, że zapiszemy Agatę do szkoły integracyjnej. Na trzy lata. Potem przeniesiemy ją do szkoły specjalnej. Nie wierzyłam (i nadal nie wierzę), w integrację dzieci z upośledzeniem umysłowym z rówieśnikami, szczególnie po trzeciej klasie podstawówki.

Żeby się upewnić, co do moich przypuszczeń jak wygląda nauka w klasie integracyjnej, poprosiłam dyrekcję szkoły o możliwość uczestniczenia w zajęciach jako słuchacz. Chciałam poznać system pracy w klasie, w której są dwie grupy uczniów i dwoje nauczycieli. Chciałam to zrozumieć, żeby potem móc na ten temat rozmawiać z nauczycielem wspierającym. Nie zapisałam Agaty do najbliższej szkoły integracyjnej, nie zapisałam do najlepszej szkoły integracyjnej. Przeszłam się po szkołach i rozmawiałam z nauczycielami, z dyrekcją. (o wyborze szkoły przeczytaj mój wcześniejszy wpis: szkoła integracyjna, czy specjalna). Agata poszła do małej szkoły, do której uczęszczały dzieci z biedniejszych rodzin, klasa integracyjna powstała z wybranych dzieci ze świetlicy pod kątem ich predyspozycji do akceptacji, a nauczycielka wspierająca poświęciła mi czas na rozmowę i zdobyła moje zaufanie. 

A po trzeciej klasie Agata zaczęła chodzić do szkoły specjalnej, do utworzonej tam klasy z lekkim upośledzeniem. Jak jest w tej klasie dowiesz się, gdy przeczytasz mój wywiad z wychowawczynią Agaty, panią Aldoną. 

Agata Komorowska

 

Dziecku z niepełnosprawnością przysługuje dowóz na linii dom-szkoła - szkoła-dom. W pierwszej klasie Agacie przyznano dowóz. W drugiej klasie jednak nie. Stwierdziłam, że to niesprawiedliwe i postanowiłam się odwołać. Żeby jednak to skutecznie zrobić, nie wystarczyło napisać pismo. Do urzędników trzeba podejść w sposób zbiurokratyzowany, czyli zebrać odpowiednie papiery. Poszłam do neurologa i do psychologa po odpowiednie zaświadczenia, zebrałam odpowiednie informacje, żeby dobrze umotywować pismo. W piśmie powołałam się również na zapisy ustawy. Skutek przerósł moje oczekiwania. Agata otrzymała dowóz, ale ponieważ już wszystkie busy miały przydzielone dzieci i trasy, Agata dostała taksówkę. Przez rok czasu moje dziecko wsiadało rano do taksówki o odpowiedniej dla niej godzinie i jechało do szkoły. Do domu też wracała o wyznaczonej przez jej lekcje i mój czas godzinie. Rozwiązanie było dla mnie bardzo wygodne, nie wiem o ile bardziej kosztowne dla miasta. 

 

Powoli nadchodzi czas, gdy Agata stanie się dorosła i opuści system szkolny. Gdy to nastąpi, nadejdzie moment, w którym od państwa niewiele dostanie osoba z upośledzeniem umysłowym. Z jednej strony się martwię (czym dokładnie, to przeczytaj tutaj), ale z drugiej działam. Działam w zakresie rozpowszechniania informacji o osobach z upośledzeniem umysłowym i ich rodzicach. Działam również w fundacji Ja też, ponieważ chcę, żeby Agata w swojej dorosłości mogła się realizować na swój sposób. Żeby czuła się potrzebna. Żeby miała swoje grono znajomych, z którymi będzie mogła się spotykać. I cieszę się, bo w Fundacji znalazłam ludzi, którzy myślą podobnie, jak ja. Ludzi, którzy chcą zmienić życie osób z upośledzeniem umysłowym w Polsce, którzy wierzą, że stać te osoby na dużo, jeżeli da im się odpowiednie wsparcie.   

Nie zdam się w sprawie przyszłości Agaty na to, co przyniesie los.

 

Muszę pomóc.

Muszę działać.

Muszę być aktywna w wielu obszarach.  

 

 

No to pa! 

OK! Olga Komorowska

 

Ja w mediach

          

Olga Komorowska - Bloglovin