Jatka w bagażniku

Gdzie najczęściej siedzą psy w samochodzie? W bagażniku. Dario i Zulus siedzą razem.

Kiedy dojeżdżam na miejsce spaceru i wyłączam silnik, w bagażniku zaczyna się totalne szaleństwo. Pisk, szczekanie, kotłowanina, łażenie po sobie, przepychanie. Jeden pies nakręca drugiego psa. 

Skojarzyły, że zgaszenie silnika oznacza: zaraz będzie spacer! Hurrraaaa!

Ale moje nerwy tego nie wytrzymują. 

Trzeba coś z tym zrobić. 

Następnego dnia biorę psy do bagażnika i w sytuacji, gdy zatrzymuję się na czerwonych światłach gaszę silnik. No i zaczyna się. Pisk, szczekanie, kotłowanina, łażenie po sobie, przepychanie. Wrzeszczę CISZA!!!!!!!! Psy wypuszczają z lekka parę. Jest lepiej, ciszej i spokojniej. Ale tylko trochę. Włączałam silnik. Jedziemy dalej. 

Na następnych czerwonych światłach sekwencja zdarzeń jest taka sama. 

W końcu, po kilku światłach, ekscytacja psów w bagażniku obniża się znacząco.

Ufff. Myślę sobie. Dobry plan. Udało się.

Ale nie wiedziałam co mnie jeszcze czeka......

Następnego dnia znów psy do bagażnika i przejażdżka. 

Czerwone światła. Gaszę silnik. Cisza. 

Dojeżdżam na miejsce. Gaszę silnik. Cisza. 

Czekam chwilę. Dalej spokój. No, jest super! 

Odpinam pas. KLIK!

Pisk, szczekanie, kotłowanina, łażenie po sobie, przepychanie. 

No cóż. To się chyba nazywa syzyfowa praca. Jest jeszcze kluczyk w stacyjce, który trzeba wyjąć i drzwi, które trzeba otworzyć i.........

WNIOSEK?

Praca z psami wymaga wiele cierpliwości i wielu powtórzeń. 

Mieliście podobne doświadczenia, podczas ktorych ćwiczyliście swoją cierpliwość?

Autor zdjęcia: http://pixabay.com/pl/pick-up-samoch%C3%B3d-ci%C4%99%C5%BCarowy-pies-419080/

Ja w mediach

          

 

 

 

Olga Komorowska - Bloglovin