O człowieku, który robi pyszne lody

Gdy byliśmy w Sudetach, zapytałam mieszkańca małego miasteczka, co warto zobaczyć w jego mieście. Dokonaliśmy niesamowitego odkrycia.

To małe miasto to Nowa Ruda, prężnie rozwijające się miasto w latach 70-tych, teraz miasto, w którym największym problemem jest bezrobocie jego mieszkańców. Niedaleko muzeum węgla kamiennego, w małym budynku przy wiadukcie kolejowym, znajduje się Biała Lokomotywa. Jest to kawiarnia, w której udacie się w podróż smaków. Ale żeby w tej podróży uczestniczyć, trzeba zająć stolik w środku lokalu, a nie na zewnątrz.

Atmosferę tworzy pan Leszek Kopcio. Barista, twórca niesamowitych lodów, gawędziarz. Od razu powiem, że nie każdy będzie dobrze się czuł w jego lokalu, ponieważ pan Leszek ma swoje zwyczaje i zasady.  

Biała Lokomotywa jest mała – w środku stoi tylko pięć stolików.

Pytam: „Dlaczego tylko 16 osób może w danym momencie czuć atmosferę Białej Lokomotywy i uczestniczyć w pana wydarzeniach smakowych”? Pan Leszek: „Każdy chciałby być zauważony”.

I faktycznie. Pan Leszek podejdzie osobiście do każdego stolika, każdego z osobna zapyta, na co miałby ochotę. Każdemu stolikowi poświęci czas. Człowiek czuje się tutaj dopieszczony. Ale w Białej Lokomotywie nie dostaniesz karty menu. Może to przeszkadzać, bo lubimy zajrzeć w kartę, wiedzieć co dostaniemy, ile kosztuje deser. „Dlaczego u nas nie ma menu? Mało kto z klientów ma czas i ochotę, żeby wczytać się dokładnie w menu. Nazwy mogą być mylące. Kiedyś nazwałem kawę diabolo. Klientom nazwa kojarzyła się z mocą. A diabolo to jest chiński goździk”. Natomiast pan Leszek wsłuchuje się w potrzeby klienta. Spojrzy mu w oczy, porozmawia i przyniesie taką kawę i takie lody, które jego zdaniem będą najbardziej smakowały danej osobie. Komponuje zestaw lodów i kawy, tak, żeby smakowo do siebie pasowały.  

 

lody

 

Agata chciała lody czekoladowe, z polewą czekoladową, posypką czekoladową i dostała takie lody, które oprócz czekolady nic innego w sobie nie miały. Miała ochotę na herbatę malinową. Dostała najbardziej malinową herbatę jaką piła w życiu - którą pan Leszek zrobił dla niej specjalnie, na jej oczach, z prawdziwych malin. Jankowi skończyła się wodę w bidonie. Zapytał, czy może dostać dolewkę wody. Oczywiście! Pan Leszek wziął bidon i zaczął go napełniać. Witek stwierdził, że ta woda na pewno nie będzie miała smaku wody. I miał rację. Janek dostał wodę lekko gazowaną o smaku cytrynowym.

herbata malinowa

 

Pan Leszek powiedział: „Dziś nie uczy się dzieci żeby uszczęśliwiać ludzi tylko uczy się jak uszczęśliwiać szefów korporacji ilością sprzedanych produktów. Wymyśla się nazwy, kombinuje się. A przecież krzaki truskawek, czy kakaowiec są od wieków takie same”.

Prawie czterdzieści lat temu pan Leszek zaczął sprzedaż kręconych lodów śmietankowo-czekoladowych. Dziś są bardziej kakaowe niż czekoladowe, ponieważ cena kakao poszła w górę. Ale procedura przygotowania tych lodów jest ciągle taka sama. Lody pan Leszek wyrabia z naturalnych produktów.

Moim najlepszym zestawem w Białej Lokomotywie była kawa z dodatkiem żołędzi i gałka lodów pistacjowych z masłem. 

"Panie Leszku, czy w dobie fast foodów, przestajemy zwracać uwagę na smaki?". „Wierzę, że w dużych miastach to, co jest złe w jedzeniu, wyginie naturalnie, bo powstaną lodziarnie i kawiarnie na wysokim poziomie. Stajemy się wymagający”.

Pan Leszek o sobie: „Jestem zawodowcem. Mam taki dar od Boga, że jeżeli już raz czegoś spróbuję, to analizę smaku mogę zrobić w umyśle. Ktoś robi buraczki. I mnie pyta: co byś jeszcze dodał? Więc ja już czuję w ustach smak buraczków i na przykład kapusty i wiem, jak to będzie razem smakować. Przestałem jeść wiele rzeczy. Przestałem jeść na mieście. A moje ukochane danie to mleko prosto od krowy z makaronem pokrojonym w kostkę. Może być na zimno. Może być na ciepło. Mogę jeść tego tony”.

Olga: Poczucie smaku otrzymał pan w genach?

Pan Leszek: Wychowałem się w domu, gdzie kobiety kształtowały wspaniałą kuchnię. Moja prababcia była mistrzynią kuchni we dworze. Pamiętam niekończące się naczynia, w których coś się działo. Marynowana marchewka, pomidory marynowane, grzybki marynowane, grzybki konserwowe, grzybki suszone. Moja babcia robiła genialne kartoflanki - zupy, które były uosobieniem życia skromnych ludzi. Mama z kolei robi fenomenalnie proste rzeczy. Jej kuchnia związana jest z fasolą, grochem i kapustą - wspaniała uczta. I proszę pamiętać, że z kucharzem nie wolno zaczynać. Prababcia mi opowiadała taką historię: Pewnego dnia oficerowie szarżowali na kucharki. Prababcia poczęstowała ich grzybkami, ale niedokiszonymi, co spowodowało, że oficerowie spędzili kilka kolejnych godzin w pobliskim lesie. 

 

lody

 

 

Jeżeli spodobał Ci się wpis, pchnij go dalej, żeby inni również mogli posmakować pysznych lodów. 

 

Moje inne wywiady:

- skuteczny sposób, żeby znaleźć radość życia

- spotkałam się z psychiatrą

- jestem matką w rodzinie zastępczej

- z Armenii do Polski

 

Ja w mediach

          

Olga Komorowska - Bloglovin