Życie

7 sposobów, żeby nie dać się zakupowemu szaleństwu

Czy też tak macie, że idziecie do sklepu i kupujecie o wiele więcej rzeczy niż zamierzaliście? Opracowałam 7 sposobów, żeby sobie z tym poradzić.  


Wiecie co na nas działa? Emocje. Sklepy są pięknie oświetlone. Słychać kolędy. Śnieżynki rozdają cukierki. Na stoiskach leżą wędzone szynki domowej roboty, ręcznie robione ozdoby choinkowe. Czujemy się dobrze. Wczuwamy się w klimat Świąt. Ale uwaga! Gdy jest nam tak dobrze, nasz instynkt zakupowy zaczyna kiepsko działać.

Kiedyś robiłam listy zakupów. Ale niewiele mi pomogły. Dziś używam jedynie listy prezentów i osób w okresie przedświątecznym.

Poniżej przedstawiam Wam moje sposoby, które skutecznie obniżyły mój szał zakupowy.

 

Słowa M. Brzezińskiego, które przeczytałam w jego książce „Życiologia” powtarzam sobie przed każdym wyjściem na zakupy: „Banki i sklepy nie chcą żebyśmy poddawali się na zakupach refleksji, tylko żebyśmy kupowali. Kupując wspieramy korporacje, cukiernie. "To taka nasza działalność charytatywna" Pomagasz kolejnym prezesom w budowie ich kolejnego domu może nawet z basenem".

 

Przed wyjściem do galerii otwieram szafę i oglądam ile i jakie mam ciuchy. Pozwala mi to przejść bardziej obojętnie pomiędzy półkami z ubraniami, bo wiem, czego nie potrzebuję. Jeżeli tego nie zrobię przed wyjściem, to w sklepie nie pamiętam wszystkich moich koszulek, bluzeczek. I kupuję kolejny granatowy sweterek, bo wydaje mi się, że idealnie uzupełni moja garderobę.

 

Korzystam z karty płatniczej. Ale muszę pamiętać, że gorzej kontroluje się z nią wydatki.

 

Wiem, że marketingowcy działają na moje uczucia. Uwielbiają wykorzystać moje słabości żeby zwiększyć obroty firmy. Chcesz poczuć się piękna? Kup krem w promocyjnej cenie. Kup 2 szampony a 3-ci dostaniesz gratis. To na mnie nie działa. Po co mam kupić 3 szampony, skoro nie chciałam kupić wcześniej żadnego? Gdy widzę takie hasła, to powtarzam sobie, że ktoś wywiera na mnie wpływ. I nie dam się.

 

Chęć kupienia sobie czegoś fajnego jest bardzo pociągająca. Jeżeli wezmę coś do ręki, ponieważ mam ochotę to kupić, to pochodzę przez chwilę po sklepie. Pooglądam inne rzeczy, nasycę się kolorami, fakturami. A potem jeszcze raz spojrzę na to co chciałam kupić i pytam siebie: Czy na pewno to chcę? Czy na pewno to potrzebuję?

 

Robię zakupy w sklepach, w których zawsze mogę towar zwrócić. Zdarza się, że pomimo podanych sposobów chęć sprawienia sobie przyjemności jest silniejsza od mojego rozsądku. Po przyjściu do domu, gdy emocje opadną, oglądam jeszcze raz to co kupiłam. I jeszcze raz zadaję sobie pytanie: Czy na pewno to chcę? Czy na pewno to potrzebuję?

 

Bardzo ograniczyłam kupowanie ubrań, po zrobieniu sobie analizy kolorystycznej. Mam w tej chwili dobraną szafę jeżeli chodzi o kolory i zestawy: do pracy, na wyjście ze znajomymi, do domu, na wyjście z psem. I nie czuję wielkiej potrzeby, żeby kupić sobie kolejny ciuch.

More about: |

Podobne Artykuły

Triki, żeby w Dubaju nie wydać dużych pi

Znajomi, których poznałam w Dubaju jedli

Mówię NIE dla hejtu w Internecie - przyk

Nie zaglądam na Pudelka, ale gdzieś w In

Karać, czy nie karać - oto jest pytanie

Co do zasady nie daję dzieciom kar. Ale

Follow Me

Zapisz się do Newslettera

ciekawe dodatki

Tags

© 2017 Newskit. All Rights Reserved.Design & Development by Joomshaper

Szukaj