Życie

Jak uniknąć płacenia mandatu i kary - moje doświadczenie

Mandat

Miałam trzy sytuacje, gdy straż miejska powiadomiła mnie o tym, że coś źle zrobiłam. Zostawili za wycieraczką informacje, przysłali pismo do domu. Nie zapłaciłam ani złotówki. 


To są historie, które zdarzyły się na przestrzeni kilku lat. 

 

Historia I

Pojechałam przeprowadzić wykład na uczelni prywatnej. Niestety nie znalazłam nigdzie w pobliżu miejsca wolnego. Jedyną możliwość jaką miałam, to zaparkować tuż za znakiem "zakaz parkowania". Ponieważ czas mi się kurczył, pomyślałam: Dobra, staję. Może mi się uda. Niestety, nie udało się. Gdy wróciłam do samochodu, zza wycieraczki powiewał na wietrze mandat. Stwierdziłam, że podjadę do siedziby straży miejskiej i pogadam. Weszłam do pokoju z uśmiechem na ustach, pewnym krokiem, ale nie agresywnym. 

- Dzień dobry, Znalazłam za wycieraczką pouczenie (na odwrocie było słowo: pouczenie, ale dotyczyło sytuacji co będzie gdy nie zapłacę mandatu). 

- Pouczenie? 

- No tak, tu proszę. 

- Ale to jest mandat!

- Tak? Naprawdę? A nie można potraktować tego jako pouczenie? Wiem, że źle stanęłam. Normalnie tego nie robię, ale musiałam zdążyć na zajęcia ze studentami, a tam przy uczelni kompletnie nie było gdzie stanąć. 

Dostałam pouczenie. 

 

Historia II

Wracaliśmy z mężem i z dziećmi z wakacji do domu. Zatrzymaliśmy się na parkingu, żeby rozprostować nogi. Na dworze powoli zapadał zmierzch. Wyjechaliśmy z parkingu, noga na gaz. Byle szybciej do domu. I w tym momencie dostaliśmy fleszem po oczach, a po dwóch tygodniach dostaliśmy mandat za przekroczenie prędkości o 20 km. No dobra stwierdziłam. Trzeba poćwiczyć język negocjacji na piśmie. Napisałam list do straży miejskiej z prośbą o anulowanie kary i potraktowanie zdarzenia jako pouczenie. Do tej pory nie dostałam mandatu za przekroczenie prędkości. Kłóciłam się akurat z mężem i mnie poniosło z gazem (przepraszam mój mężu :-).

Dostałam pismo o anulowaniu mandatu.

 

Historia III 

Tego dnia padał deszcz tak intensywnie, że wycieraczki nie nadążały ze ścieraniem wody z przedniej szyby. Podjechałam na parking przy Dworcu Głównym. Było wolne miejsce - ale się ucieszyłam. Poszłam na dworzec reklamować bilet. Gdy wróciłam, znalazłam za wycieraczką kartkę. Stanęłam na miejscu postojowym dla taksówek, nie miałam odpowiednich oznaczeń na samochodzie, będzie wszczęte postępowanie wyjaśniające z paragrafu takiego i takiego kodeksu wykroczeń.  

Wszystko fajnie, tylko, że gdy parkowałam samochód w tym deszczu, nie widziałam znaku taxi. A postój znajduje się po środku parkingu. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do siedziby straży miejskiej, póki wszyscy pamiętają, że godzinę wcześniej była ulewa. 

- Dzień dobry. Stanęłam na miejscu dla taksówek, ale była taka ulewa, że naprawdę nie widziałam znaku taxi. Chciałabym wyjaśnić od razu sytuację, żeby nikomu nie robić kłopotu i nie być ciąganym po sądach. 

- Proszę poczekać na zewnątrz. 

Usiadłam na ławce, wyciągnęłam książkę z torebki i zaczęłam czytać. 

- Dzień dobry, to ja wystawiłem pani dokument. 

- Dzień dobry. 

- Wezwali mnie taksówkarze. 

- Wcale im się nie dziwię. Też na ich miejscu byłabym wściekła, gdyby ktoś stanął na postoju taksówek. 

- Widziała pani znak taxi? 

- Gdy wyszłam z dworca tak. Ale gdy parkowałam, to nie, bo mocno padało. 

- Ok. Jakie samo-ukaranie pani wybiera. 

W tym momencie zabłysnęłam swoją błyskotliwością. 

- ? - mycie okien? Nie, mąż już umył połowę, jest szansa, że dokończy. - Zacznę w weekend pisać artykuł naukowy. Chciałam w poniedziałek, ale nie zrobię sobie wolnego. 

Pan strażnik popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem. 

- Hm. Chodziło mi, czy chce pani pouczenie, mandat, czy sprawę w sądzie. 

- Aaa! Nie, no oczywiście pouczenie. 

Rozstaliśmy się z uśmiechem, życzyliśmy sobie miłego dnia.

 

A poniżej opisuję przypadek o anulowaniu odsetek przez bank. 

Nie spłaciłam w terminie karty kredytowej, pomimo, że pieniądze były na koncie. No, zdarzyło się. Biję się w pierś. Oczywiście bank naliczył opłatę 75zł. Można tę kwotę zapłacić, ale można również zadzwonić do banku i poprosić o anulowanie opłaty, ponieważ jesteśmy stałymi klientami. Telefon kosztuje tylko czas, a może się udać. No i udało się. Bank anulował opłatę. 

Co działa? Według mnie rozmowa i uczciwe postawienie sprawy. Zrobiłam błąd, przyznaję się. Potwierdzam. Wczuwam się w drugą stronę. I staram się przeprowadzić rozmowy szybko, zaraz po zdażeniu. 

Jeżeli spodobał Wam się wpis, to pchnijcie go dalej. Może komuś się przyda i nie zapłaci mandatu i kary. A wakacje, podczas których jest dużo okazji do zapłaty mandatu już są. 

 

Źródło zdjęcia: Fotolia.pl

Podobne Artykuły

Jak wpływa na Ciebie siła czyjegoś autor

Wpływ autorytetu jest tak duży, że możem

Jak pies wyczuwa naszą energię

Ta umiejętność u psów jest fenomenalna.

Moja opowieść o psie - napisałam ją dla

Na półkoloniach dla młodzieży z upośledz

Follow Me

Zapisz się do Newslettera

ciekawe dodatki

Tags

© 2017 Newskit. All Rights Reserved.Design & Development by Joomshaper

Szukaj