Zespół Downa

Jak zniewolić dziecko z zespołem Downa

zespół Downa

JAK ZNIEWOLIĆ DZIECKO Z ZESPOŁEM DOWNA?

Bardzo prosto. Metoda jest szybka i skuteczna, a efekt długotrwały. 

 

Wystarczy, że:

1. Uwierzysz że nic z tego dziecka nie będzie. 

2. Uwierzysz, że nic nie rozumie.

3. Będziesz wykonywać za niego czynności. 

4. Będziesz mówić, co ma powiedzieć w danym momencie. 

5. Nie pozwolisz na samodzielne decyzje. 

6. Nie uwierzysz, że ma swoje marzenia.  

7. Nie dasz możliwości, na zwykłe spędzenie ze sobą czasu. 

 

Nasze dzieci bardzo szybko się dostosowują i uczą sie bycia bezradnym.

Z czego to wynika? Może z wygody, może z chęci bycia "dopieszczonym", może z faktu, że w siebie nie wierzą? Powody mogą być rożne, ale efekt jest jeden: Twoje dziecko będzie zachowywać się jak lalka, która ma do rączek i nóżek przyczepione sznurki. Którym sznurkiem pociągniesz, ta kończyna się poruszy. A przecież chcesz, żeby samo zrobiło sobie kanapkę, poszło do sklepu, wykąpało się?

Przeczytaj mój wpis, o tym, co zauważyłam w zachowaniu Agaty i co było dla mnie szokiem: wyuczona bezradność osób z zespołem Downa 

Opiszę tutaj jeszcze jedną historię. Spędziłam kiedyś trochę czasu z pewnym ojcem i z jego dwójką dzieci. Młodsza córka (lat 13) miała zespół Downa. Dziewczyna mogła stać i patrzeć w jeden punkt przez dłuższy czas. Często się kiwała. Nie mówiła. Częstowałam Agatę cukierkami, poczęstowałam też ojca i starszą córkę. Zapytałam, czy mogę dać cukierka młodszej. Ojciec powiedział, że tak, ale, że dziewczyna sama nie weźmie. Trzeba jej włożyć cukierka do buzi. 

Ponieważ jestem za usamodzielnianiem i aktywizacją osób z niepełnosprawnością intelektualną, chciałam spróbować. Wyciągnęłam rękę z cukierkiem w stronę dziewczyny i powiedziałam:

- Cukierk. Dla Ciebie. Weź. 

Dziewczyna stała bez ruchu. A ja czekałam, aż jej mózg przetworzy informację, że ja jej nie dam cukierka. Jeżeli chce go wziąć, musi po niego sięgnąć. Sama. Powtórzyłam:

- Cukierek. Musisz sama wziąć. 

Minęło kilka sekund i dziewczyna spojrzała na moją rękę i sięgnęła po słodycza.

Sama.

A ojciec z jej siostrą chcieli podać go jej do buzi. Bo nie wierzyli, że potrafi. Bo nie wierzyli, że rozumie. Może też nie mieli cierpliwości, żeby czekać na reakcję córki, stąd nie wiedzieli, co rozumie i co potrafi. 

 

Nasze dzieci szybko spostrzegają, że są gorsze, że nie potrafią wielu rzeczy.

I wierzą w to.

Ile razy ubierzemy za nie buty, bo robią to tak niezdarnie i długo. 

Ile razy i jak szybko rezygnują z czegoś, bo widzą, że kolega z przedszkola, siostra robi coś lepiej i szybciej? 

Ile razy nasze dzieci słyszały z ust psychologa albo pedagoga z czym mają jeszcze kłopot, nad czym mama ma pracować. 

Trzeba mieć niezwykle silną osobowość i ogromne poczucie własnej wartości, żeby w tym wytrwać i iść dalej w świat z podniesioną głową. 

Ja osobiście nie dałabym rady. 

A do tego nasze dzieci chodzą na różne zajęcia. Są zajęte nauką czytania, pisania, rozumienia, logicznego myślenia, matematyką, wzmacnianiem mięśni, tańcem, pływaniem, i wieloma innymi rzeczami. A czas dla siebie? A wspólny czas? Taki na baraszkowanie, na okazywania jak bardzo kochamy siebie nawzajem? Często go nie ma. Bo jesteśmy tak styrani dniem powszednim, że po powrocie do domu mamy siłę tylko na buziaka na dobranoc. 

A nasze dzieci bardzo potrzebują miłości i akceptacji. Bo taka ich natura, ale też dlatego, że świat daje im tyle negatywnych komunikatów, że wręcz są spragnione czułego dotyku, dobrego słowa i uśmiechu. 

Jak często nie dajemy naszym dzieciom możliwości dokonywania wyboru, decydowania, uczenia się na błędach. A błędów będą popełniać bardzo dużo. Ale inaczej się nie nauczą. 

A ileż razy ja albo Ty się w życiu pomyliliśmy? I dzięki temu jesteśmy mądrzejsi, lepsi, uważniejsi. 

I pomimo tego, dalej czasami się mylimy, popełniamy błędy w zakupach, w decyzjach, powiemy coś głupiego.  I ja pomimo, że mam 45 lat i nadal się mylę,  nie chciałabym, żeby mi ktoś zabrał możliwość dokonywania wyboru i decydowania o sobie. A jak to jest ważne dla drugiego człowieka przeczytaj w moim wpisie właśnie TU. 

 

Przeczytaj mój wpis o chwili, gdy przekonałam się, że Agata mnie rozumie. A wcześniej słyszałam słowa: po co jej czytasz, przecież i tak nie rozumie: czytałam Agacie, gdy jeszcze nie siedziała

Zachęcam Ciebie do przeczytania również mojego tekstu o inności i poczuciu własniej wartości a także o poczuciu godności i przestawianiu dziecka jak mebel

 

Pozdrawiam Ciebie serdecznie

Olga Komorowska

 

 

 

 Portret2Jestem mamą Agaty - dziewczyny z zespołem Downa, pracownikiem naukowym na Uniwersytecie Gdańskim, pomysłodawcą i redaktorem naczelnym Kwartalnika dla osób z niepełnosprawnością intelektualną "Moje JA TEŻ". Wspólnie z Agatą łamię stereotypy o zespole Downa.Pokazuję, że można chwycić życie w garść i znaleźć w nim szczęście, nawet gdy tak wiele jest przeciwko Tobie. Szukam rozwiązań, a nie problemów. 

 

 

 

Podobne Artykuły

Piękno jest w każdym z nas

Piękno jest w każdym z nas - to projekt

001 Jak oni widzą świat

Zastanawiałeś się kiedyś, jak osoba niew

Dziecko z niepełnosprawnością - kataliza

Gdy rodzic usłyszy diagnozę o niepełnosp

Ja też w mroku sięgam gwiazd

Film promujący osoby z zespołem Downa. Agata jest bohaterką tego filmu.

Ja i Facebook

Blog na Instagramie

Newsletter

Newsletter

Informacje bezpośrednio na Twoją skrzynkę pocztową. Bez spamu. Raz w tygodniu.

Linki dla Ciebie

Fundacja Ja też

R

 Fundacja z Gdańska, wspiera rozwój osób z zespołem Downa.

Występ Agaty 2015

© 2017 Newskit. All Rights Reserved.Design & Development by Joomshaper

Szukaj